Teatr to najlepsza rzecz, jaka może istnieć. Mamy aktorów na wyciągnięcie ręki, prawdziwych, którzy nie kryją się za szklanym telewizyjnym ekranem. To się nazywa prawdziwe aktorstwo. Najbardziej inspirują mnie musicale – Teatr Roma to moim zdaniem najlepszy teatr co najmniej w Polsce. Każdy kolejny spektakl jest jeszcze lepszy od poprzedniego. Jednak ze współczesnym teatrem dzieją się niedobre rzeczy, a ja sama mam nieprzyjemne doświadczenia z grupą amatorską.

Kilka lat temu podjęłam współpracę z jednym z uniwersyteckich teatrów. Napisałam scenariusz monodramatu, znalazłam świetną dziewczynę do głównej roli, zaczęłyśmy próby. Nie spotykałyśmy się często, miałyśmy nawet dłuższą przerwę. Po dwóch, a może nawet i trzech miesiącach nieobecności w teatrze, zarezerwowałyśmy sobie trzy próby na scenie w piątki o godzinie 18 – czyli najbardziej rozchwytywanej porze. No i się nam oberwało. A raczej mi. Szefowa koła stwierdziła, że musimy innym pozwolić również korzystać ze sceny – osobom, które przez kilka miesięcy miały próby tylko dla siebie; osobom, które spóźniały się pół godziny na próbę. Chciałyśmy poćwiczyć tylko trzy razy. Najpierw premierę planowałyśmy w kwietniu, potem w maju, potem w czerwcu, teraz nie planujemy jej w ogóle, bo nie mamy miejsca prób. Chcemy pojechać na ogólnopolski konkurs teatrów amatorskich. Tekst scenariusza jest opanowany, ale potrzebujemy prób na scenie, żeby rozplanować cały ruch oraz choreografię do wykonywanych utworów muzycznych. W ciągu roku spotkałyśmy się zaledwie kilka razy. I o ile na początku mój projekt cieszył się z szacunkiem, tak z czasem zapomniano o nim i przestano mnie uwzględniać w jakichkolwiek teatralnych planach. Razem z koleżanką jesteśmy bardzo dumne z tego monodramatu. I bardzo chcemy go wystawić. Na razie nie mamy gdzie i jak. Olbrzymia prywata – oto z czym się spotkałyśmy. Jedna, góra dwie osoby mają monopol na próby na scenie. Reszta może ćwiczyć zamknięta w małym pokoju. Zwłaszcza wtedy, kiedy wystawia się monodramat, nad którym pracuje tylko aktor i reżyser. Nie ma potrzeby, żeby ćwiczyli w specjalnej sali. Im się nic nie należy. Rejestracja na konkurs coraz bliżej – jeśli nie znajdziemy sali na próby, nie będzie sensu się zgłaszać, bo o ile tekst będzie opanowany do perfekcji, o tyle na scenie choreograficznie bez przygotowania sobie nie poradzimy.

Teatr powinien być wolny od jakiejkolwiek polityki, uprzedzeń itd. itp. Każdy ma prawo głosu i należy wystawiać wszystkie – nawet te najgorsze – spektakle. Sztuka ma być wolna. Tyle kłótni było w sprawie przedstawienia “Klątwa” w Teatrze Powszechnym. Byłam tam na “Mistrzu i Małgorzacie” i przyznam szczerze, że była to dosyć odważna (i pełna nagości) interpretacja. Na początku czułam obrzydzenie do tego przedstawienia, ale po czasie zauważyłam jak fantastycznie dzieło literackie zostało wsadzone do współczesnych czasów i zinterpretowane przez twórców. W teatrach za dużo jest Mickiewicza czy Słowackiego. Należy dopuścić do głosu coś nowego, świeżego. Dlaczego by nie pozwolić pracować w teatrze amatorom? To, że ktoś nie skończył studiów na Akademii Teatralnej wcale nie oznacza, że jest w czymś gorszy. A nawet jeśli jego pomysł nie jest zbyt dobry, ale rokuje na przyszłość, czemu nie pokazać, wytłumaczyć, pomóc? Tyle osób tworzy do szuflady, bo tak prościej. Sama tak robiłam. Ale wreszcie napisałam coś, z czego jestem naprawdę dumna. Coś, do czego włożyłam moje serce, cząstkę mnie. Wysłałam scenariusz do może z dwudziestu teatrów. Z czego jeden napisał, że nie ma pieniędzy na nowe projekty, a drugi, że mój tekst jest zbyt patetyczny. Tyle. Już lepiej było włożyć tekst do szuflady razem z innymi papierami. Niech leży i się kurzy.

I tak właśnie młodzi ludzie, na początku pełni zapału, potem rezygnują z jakichkolwiek prób pokazania siebie światu. Co mi po scenariuszu, skoro nawet w teatrze amatorskim nie ma dla niego miejsca? Razem z koleżanką, która – uwierzcie mi – jest stworzona do tej roli już od ładnych kilku tygodni zastanawiamy się, co robić. Nam obu bardzo zależy na tym monodramacie. Kończą się wakacje.Teatry i domy kultury wracają do pracy. Próbować jeszcze? Czy się całkowicie poddać?

Odkąd pamiętam uważałam sztukę (muzykę, teatr, film, malarstwo itd.) za coś niesamowitego, ponieważ człowiek może pokazać w ten sposób samego siebie. I niezależnie od tego, jak bardzo twór jest oryginalny, zawsze znajdzie własnych zwolenników. Dlatego każdy obraz czy zdjęcie na wystawie oglądam bardzo dokładnie. Dlatego wsłuchuję się w każdą piosenkę. Dlatego klaszczę po każdym spektaklu. Bo szanuję ludzi, którzy w naszym świecie mają coś do powiedzenia. Łatwo nam jest krytykować, trudniej docenić. Podczas wojny ludzie potrzebowali kultury do życia. Dziś mamy ją dostępną. Mamy ją wolną. Wolną w pełnym znaczeniu tego słowa, czy tylko w teorii?

social media

GOOGLE PLUS

PINTEREST

FLICKR

INSTAGRAM

Archivies